środa, 21 maja 2014

Rozdział1

Chanel Pov's :

Kolejna impreza. Nie potrafie wytrzymać dnia bez imprezy, alkocholu, narkotyków, papierosów... Nie potrafiłam. Poprostu nie potrafiłam.
Dopiłam mojego drinka i poszłam na parkiet. Zaczęłam wykonywać różne seksowne ruchy, a po chwili grupka chłopaków zebrała się koło mnie w kółeczkó. Pff. Frajerzy.
Gdy skończyła się piosenka, zeszłam z parkietu i udałam sie do baru. Zamówiłam kolejnego drinka a po chwili sązyłam  go siedząc na kanapie. Zauważyłam, że jakiś chłopak zmierza w moją stronę. Nic nowego.
Dosiadł się do mnie i spytał:
- Zatańczysz?- Wyciagnł do mnie dłoń.
- Yhmy.- Powiedziałam i chwyciałam dłoń chłopaka. Udaliśmy się na parkiet i zaczęliśmy tańczyć.
- Jestem Justin!- Krzyknął, próbując przekrzyczeć muzykę.
- Chanel!- Powiedziałam tak samo głośno. Przetańczyliśmy tak jakieś 5 piosenek a potem urwał mi się film...

Następny Dzień:

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Ale gdzie ja jestem? Aaa w moim pokojuuu. Jak ja się tu znalazłam? Ostatnie co pamiętam to jak tańczyłam z Justinem...  Zerknęłam na moją szafkę nocną i zobaczyłam na niej szklankę z wodą i Aspiryny, a koło tego kartkę. Powoli podniosłam się z łóżka i szybko wzięłam tabletke popijając wodą. Zerknęłam na kartkeczkę.

Widziałem, że byłaś już nieźle wstawiona więc cię odwiozłen do domu. Przepraszam, że z tobą nie zostałem, ale musiałem jechać do mnie. Głowa boli co?  
576438999- Justin. Zadzwoń.

Pff. Tak głowa mnie boli. Powiedziałam w myślach z sarkazmem, a z numeru... Może skorzystam. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam sobie jajecznice i usiadłam do stołu. Powoli i ostrosznie przeżuwałam każdy kawałek. Ale wogóle z kąd on wiedział gdzie mieszkam? To mnie najbardziej zastanawia, przecież chyba po pijanemu nie podałam mu adresu? O nie! Co ja musiałam gadać, żeby to zauważył? Jestem spalona.

Justin Pov's:

tanczyłem z Chanel, kiedy zobaczyłem, że jest nieźle wstawiona. Poprosiłem, by poszła już do domu, lecz ona się tylko śmiała i tykała mnie palcem w klatkę. Gilgotało. Zaśmiałem się z własnej głupoty i wyciągnęm ją na parking. Przerzuciłem ją sobie przez ramie i skierowałem się do mojego samochodu.
- Zostaw mnie ty głupku!- Usłyszałem. Haha myśli, że ją zostawię a takim stanie> Pff śmieszna jest.
Wpakowałem ją na miejsce pasażera, a sam usiadłem za kierownicą. wiedziałem gdzie mieszka to oczywiste, że wiem. Zapaliłem auto i wyjechałem na drogę. Zauważyłem, że Chanel zasnęła i przyjżałem się jej bliżej. Zauważyłem na jej nadgarstku ślady cięć. Boże. Jest bardzo ładną dziewczyną. Zatrzymałem się pod jej domem i wyszłem z samochodu. okrążyłem samochód i otworzyłem drzwi od strony pasażera. Wziąłęm Chanel na ręcę i zaniosłem pod drzwi. Wyjąłem kluch z jej kieszeni i przekluczyłem drzwi. Weszłem po schodach do jej pokoju i położyłem na łóżku. Przyniosłem z kuchni szklankę wody i aspirynę i położyłem na jej szafce nocnej.
- Nie zostawiaj mnie proooszę.- Usłyszałem. Chanel po chwili znów zamknęła oczy i wiedziałem, że już śpi. Napisałem jej tylko na kartcę:

Widziałem, że byłaś już nieźle wstawiona więc cię odwiozłen do domu. Przepraszam, że z tobą nie zostałem, ale musiałem jechać do mnie. Głowa boli co?  
576438999- Justin. Zadzwoń.

wyszedłem z jej domu i wsiadłem do auta, a po chwili byłem już w drodze do mojego domu...

Chanel Pov's:

Ubrałam się i uczesałam. Ziewnęłam przeciągle. Zaeknęłam na zegarek 7:00. Co?! Jest tak wcześnie?!
Dziś jest poniedziałek. Muszę iść do szkoły. Booożeee. Zabrałam torbę z moiego pokoju i zaczęłam odrabiać lekcje. No co? Wczoraj była impreza, więc nie miałam czasu na te bzduru. Jak skończyłam zobaczyła, że jest już 8:00. Muszę się zbierać. Zażuciłam torbę na ramię i wyszłam z domu. Przekluczyłam drzwi, a klucze schowałam do kieszeni. Odwróciłam się i zobaczyłam pod moim domem czarne BMW. Podeszłam do tego auta i zapukałam w szybe. Szyba momentalnie rozchyliła się i zobaczyłam w niej Justina. A Ten tu czego?!
- Dziś ja cię podworzę do szkoły.- Powiedział.

- Swaggie
__________________________________________________________________--

hej! I oto rozdział 1! Proszę o dodawanie komentarzy i liczę na miłe opinie. :)
Ten rodział dedykuje moiej siostrze, która karze mi wyłańczać komputer. :(



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz