- Hej mała.- Powiedziała i zdjęła okulary słoneczne.
- co ty tu robisz?!- Krzyknęłam. Po 3 latach wraca i co? Może jeszcze będzie ze mną mieszkać?
- Wróciłam.- Powiedziała z uśmiechem.
- Jak? Kiedy?- Pytałam. Wszystko mi sie pomieszało. Moja siostra wraca. Justin zaczyna mnie jakby nękać. Aaa no i moja siostra jak go tylko zobaczy to pewnie będzie chciała go przelecieć. A na to nie pozwole.
- No wróciłam.- znów odezwał sie jej parszywy głos.- Wsiadaj.- Dodała.
- Ooo nie!!- Krzyknełam i zaczęłam iśc szybkim krokiem przed siebie. Po chwili czarny Land Rover jechał moim tępem.
- Czemu?- Spytała. Ooo nie! tego już za wiele.
- Bo kurawa nie!!- Krzyknęłam i pobiegłam przed siebie. Po 10 minutach dobiegłam do domu. cała zdyszana wyjęłam z kieszeni kurtki klucze i otworzyłam drzwi. Weszłam do kuchni i rzuciłam torbą o podlogę. wzięłam pierwszą lepszę rzecz, którą okazała się szklanka i rzuciłam o ściane, czego rezultatem było rozsypanie się szkła po całej podłogi. Poszłam do salonu i klapłam na kanapę. Nie wierzę! Ona nie mogła wrócić!! A może mam halucynacje? Możliwe. Po jakiś 10 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Jeżeli to ona to osobiście wywale ją przez okno. Podeszłam do drzwi i lekko je uchyliłam. Zobaczyłam w nich Justina. Uff.
- Wejdź.- Powiedziałam. On wszedł i poszedł do kuchni.
- Gdzie masz zmiotke?!- Krzyknął. Aaa przecież tam się wala szkło.
- Nie wiem!- Odkrzyknełam i poszłam do kuchni. - Daj ja to posprzątam.- Dodałam.
- Nie trzeba . Zrobie to.- kucnął przy rozbitym szkle i zaczął zamiatać. Nie wiem o co mu chodzi. Dziwny jest. Pomaga mi, a przecież nikt nigdy nie pomagał mi.
- musimy pogadać.- Powiedział i wyrzucił szkło do śmietnika.
- Ok.- Powiedziałam i wyszłam do salonu. Justin szedł za mna. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na niego pytająco.
- Chcę ci pomóc.- Powiedział.
- w jakim sensie?- Spytałam.
- Nie chcę, rzebyś paliła , piła, brała narkotyki...- Zacząl wyliczać.
- Ja nie chcę twojej pomocy!- Uniosłam głos.
- Ty jej potrzebujesz.- Powiedział. Nie sądze. Ja przecież nie potrzenuje pomocy prawda?
- Yyy... wcale nie potrzebuje twojej pomocy.- Powiedziałam.
- Potrzebujesz.- Znów ta sama gadka. Ale nie ważne. - Idziesz ze mna do parku?- Dodał.
- Ok. Chodźmy.- Powiedziałam i wstała z kanapy. Wyszliśmy z domu a ja zamknęłam go na klucz. W drodze do parku, opowiedziałam Justinowi o mojej siostrze o tym jak mnie zostawiła i o wszystkim. On suchał mnie ze zrozumieniem.
- Będziemy jej unikać.- Powiedział.
- Jak to ,, My ''?- Spytałam. Nie wiem o co mu chodzi.
- No ja i ty.- Powiedział i uśmiechnął się. Ja jednak zachowałam kamienną twarz. - A tak wogóle, chcem żybyś poznała moje rodzeństwo.- Dodał zmieniając temat. Rodzeństwo? hmm... ciekawe. Ale czemu ja? Przecież nie powinien pokazywać złego przykładu swojemu rodzwństwu. Zaśmiałam się w duchu i powiedziałam.
- Ok.
- to fajnie, moze jutro do mnie wpadniesz?- Spytał.
- Ta cokolwiek.- Powiedziałam i usiadłam na ławce w parku.
- Masz ochote na lody?- Spytał i spojrzał na budke z lodami.
- Ok.- Powiedziałam i wstałam z ławi otzrepując się.
- Jakiego chcesz?- Spytał.
- Waniliowego.- Powiedziałam i wyjełam portfel.
- Nie! Ty nie płacisz!- powiedział i szybko zapłacił. Co za koleś...
- oddam ci to i tak.- Wzruszyłam ramionami i wzięłam od niego loda. On wziął takiego samego i Uśiedliśmy na ławce. nagle zobaczyłam jak moja ,, siostra '' zmierza w naszym kirunku. O nie! Podeszła do nas.
- cześć jestem Rose. - Powiedziała i wyciągnęłam rękę w strone Justina. Pff. Udawała, że mnie tam nie było.
- Justin.- Powiedział chłopak siedzący koło mnie i z niechęcią podał jej rękę. Wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia i w tym samym czasie wstaliśmy z ławki.
- Mu już musimy iść.- powiedział i wyminął ją. Złapał mnie w talii i ruszył przed siebie. Co On do cholery wyprawia?!
- Co ty robisz>- Szepnęłam.
- Chcę by była zazdrosna.- Powiedział tak samo cicho jak ja.
- Aha. - Powiedziałam. teraz już mi to mniej przeszkadzało. wyszliśmy z parku i upewniając się, że nie idzie za nami wyślizgnęłam się z jego objęć.
- Dzięki.- powiedziałam.
- nie ma za co.- Odpowiedział. poszliśmy do mojego domu i udaliśmy się do mojego pokoju.
- Mogę dziś spać u ciebie?- Spytał. Co?! On wariuje!
- Yyy...- Zaczęłam.
- bez skojarzeń.- Szybko się poprawił. - Chcę cię tylko przypilnować.- Dodał.
- A ty znowu to samo?- Spytałam.
- Tak.- Odpowidział.
- Ok.- W końcu się ugięłam i klapłam na moje łóżko.- Ale skąd weźmiesz ciuchy? - Dodałam.
- No będę spał w bokserkach, a rano coś się wykombinuje.- Powiedział i usiadł koło mnie. Zasłoniłam rolety i zapaliłam lampkę.
- Dobra, zaprowadzę cię to pokoju gościnnego.- Powiedziałam i podeszłam do drzwi.- Chodź.- Dodałam.
Justin udał się za mną. Pokazałam mu pokój i wzkazałam łazienkę.
- Jeśli chcesz, weź prysznic.- Powiedziałam.
- Dzięki.- Odezwał się i wszedł do łazienki. Wyszłam z ,, jego '' pokoju i poszłam do mojego. Weszłam do mojej łazienki i wzięłam prysznic. Ubrałam oją pidżame i wyszłam z łazienki. wczołgałam się pod kołdrę i odrazu usnęłam...
Nastepny Dzień:
Obudziło mnie walenie drzwi i głos Rose.
- Otwieraj!! Bo wywarze drzwi!!- usłyszałam huk...
- Swaggie.
____________________________________________
Hej oto rozdział 3. Wiem nie jest idealny, ale chyba może być?
Ten rozdział dedykuje mojej kochanej przyrodniej siostrzyzce.
Buziaki Zuzia :*
Życzę miłego czytania. ;)





