piątek, 23 maja 2014

Rozdział 3

No to tak... Rose to moja siostra, która wyjechała jak miałam 16 lat i zostawiła mnie samą na pastwę losu. Nie nawidzę jej za to. Zawsze była dla mnie zimna suką. Zawsze zabierała mi wszyskich chłopkaów, zawsze upokarzała mnie publicznie. Przez nią przerzywałam koszmar. Jak miałam siedem lat uważałam ją za siostre idealną. Okazało się jednak, że ta moja siostra ,, idealna '' ćpała, piła i nie wiem co jeszcze. teraz ja taka jestem. I nie nawidzę się za to. 
- Hej mała.- Powiedziała i zdjęła okulary słoneczne.
- co ty tu robisz?!- Krzyknęłam. Po 3 latach wraca i co? Może jeszcze będzie ze mną mieszkać?
- Wróciłam.- Powiedziała z uśmiechem.
- Jak? Kiedy?- Pytałam. Wszystko mi sie pomieszało. Moja siostra wraca. Justin zaczyna mnie jakby nękać. Aaa no i moja siostra jak go tylko zobaczy to pewnie będzie chciała go przelecieć. A na to nie pozwole.
- No wróciłam.- znów odezwał sie jej parszywy głos.- Wsiadaj.- Dodała.
- Ooo nie!!- Krzyknełam i zaczęłam iśc szybkim krokiem przed siebie. Po chwili czarny Land Rover jechał moim tępem.
- Czemu?- Spytała. Ooo nie! tego już za wiele.
- Bo kurawa nie!!- Krzyknęłam i pobiegłam przed siebie. Po 10 minutach dobiegłam do domu. cała zdyszana wyjęłam z kieszeni kurtki klucze i otworzyłam drzwi. Weszłam do kuchni i rzuciłam torbą o podlogę. wzięłam pierwszą lepszę rzecz, którą okazała się szklanka i rzuciłam o ściane, czego rezultatem było rozsypanie się szkła po całej podłogi. Poszłam do salonu i klapłam na kanapę. Nie wierzę! Ona nie mogła wrócić!! A może mam halucynacje? Możliwe. Po jakiś 10 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Jeżeli to ona to osobiście wywale ją przez okno. Podeszłam do drzwi i lekko je uchyliłam. Zobaczyłam w nich Justina. Uff. 
- Wejdź.- Powiedziałam. On wszedł i poszedł do kuchni.
- Gdzie masz zmiotke?!- Krzyknął. Aaa przecież tam się wala szkło.
- Nie wiem!- Odkrzyknełam i poszłam do kuchni. - Daj ja to posprzątam.- Dodałam.
- Nie trzeba . Zrobie to.- kucnął przy rozbitym szkle i zaczął zamiatać. Nie wiem o co mu chodzi. Dziwny jest. Pomaga mi, a przecież nikt nigdy nie pomagał mi.
- musimy pogadać.- Powiedział i wyrzucił szkło do śmietnika. 
- Ok.- Powiedziałam i wyszłam do salonu. Justin szedł za mna. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na niego pytająco.
- Chcę ci pomóc.- Powiedział.
- w jakim sensie?- Spytałam.
- Nie chcę, rzebyś paliła , piła, brała narkotyki...- Zacząl wyliczać.
- Ja nie chcę twojej pomocy!- Uniosłam głos.
- Ty jej potrzebujesz.- Powiedział. Nie sądze. Ja przecież nie potrzenuje pomocy prawda?
- Yyy... wcale nie potrzebuje twojej pomocy.- Powiedziałam.
- Potrzebujesz.- Znów ta sama gadka. Ale nie ważne. - Idziesz ze mna do parku?- Dodał.
- Ok. Chodźmy.- Powiedziałam i wstała z kanapy. Wyszliśmy z domu a ja zamknęłam go na klucz. W drodze do parku, opowiedziałam Justinowi o mojej siostrze o tym jak mnie zostawiła i o wszystkim. On suchał mnie ze zrozumieniem. 
- Będziemy jej unikać.- Powiedział.
- Jak to ,, My ''?- Spytałam. Nie wiem o co mu chodzi.
- No ja i ty.- Powiedział i uśmiechnął się. Ja jednak zachowałam kamienną twarz. - A tak wogóle, chcem żybyś poznała moje rodzeństwo.- Dodał zmieniając temat. Rodzeństwo? hmm... ciekawe. Ale czemu ja? Przecież nie powinien pokazywać złego przykładu swojemu rodzwństwu. Zaśmiałam się w duchu i powiedziałam.
- Ok. 
- to fajnie, moze jutro do mnie wpadniesz?- Spytał.
- Ta cokolwiek.- Powiedziałam i usiadłam na ławce w parku.
- Masz ochote na lody?- Spytał i spojrzał na budke z lodami.
- Ok.- Powiedziałam i wstałam z ławi otzrepując się.
- Jakiego chcesz?- Spytał.
- Waniliowego.- Powiedziałam i wyjełam portfel.
- Nie! Ty nie płacisz!- powiedział i szybko zapłacił. Co za koleś...
- oddam ci to i tak.- Wzruszyłam ramionami i wzięłam od niego loda. On wziął takiego samego i Uśiedliśmy na ławce. nagle zobaczyłam jak moja ,, siostra '' zmierza w naszym kirunku. O nie! Podeszła do nas. 
- cześć jestem Rose. - Powiedziała i wyciągnęłam rękę w strone Justina. Pff. Udawała, że mnie tam nie było.
- Justin.- Powiedział chłopak siedzący koło mnie i z niechęcią podał jej rękę. Wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia i w tym samym czasie wstaliśmy z ławki.
- Mu już musimy iść.- powiedział i wyminął ją. Złapał mnie w talii i ruszył przed siebie. Co On do cholery wyprawia?!
- Co ty robisz>- Szepnęłam.
- Chcę by była zazdrosna.- Powiedział tak samo cicho jak ja.
- Aha. - Powiedziałam. teraz już mi to mniej przeszkadzało. wyszliśmy z parku i upewniając się, że nie idzie za nami wyślizgnęłam się z jego objęć.
- Dzięki.- powiedziałam.
- nie ma za co.- Odpowiedział. poszliśmy do mojego domu i udaliśmy się do mojego pokoju.
- Mogę dziś spać u ciebie?- Spytał. Co?! On wariuje!
- Yyy...- Zaczęłam.
- bez skojarzeń.- Szybko się poprawił. - Chcę cię tylko przypilnować.- Dodał.
- A ty znowu to samo?- Spytałam.
- Tak.- Odpowidział.
- Ok.- W końcu się ugięłam i klapłam na moje łóżko.- Ale skąd weźmiesz ciuchy? - Dodałam.
- No będę spał w bokserkach, a rano coś się wykombinuje.- Powiedział i usiadł koło mnie. Zasłoniłam rolety i zapaliłam lampkę.
- Dobra, zaprowadzę cię to pokoju gościnnego.- Powiedziałam i podeszłam do drzwi.- Chodź.- Dodałam.
Justin udał się za mną. Pokazałam mu pokój i wzkazałam łazienkę.
- Jeśli chcesz, weź prysznic.- Powiedziałam.
- Dzięki.- Odezwał się i wszedł do łazienki. Wyszłam z ,, jego '' pokoju i poszłam do mojego. Weszłam do mojej łazienki i wzięłam prysznic. Ubrałam oją pidżame i wyszłam z łazienki. wczołgałam się pod kołdrę i odrazu usnęłam...
Nastepny Dzień:

Obudziło mnie walenie drzwi i głos Rose.
- Otwieraj!! Bo wywarze drzwi!!- usłyszałam huk...


- Swaggie.

____________________________________________

Hej oto rozdział 3. Wiem nie jest idealny, ale chyba może być?
Ten rozdział dedykuje mojej kochanej przyrodniej siostrzyzce.
Buziaki Zuzia :*
Życzę miłego czytania. ;)













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz