- Co?!- Krzyknęłam.- O nie!- dodałam.
- Zaraz lunie wsiadaj.- Odezwał się. Rzeczywiście zbierało się na deszcz, ale mnie to nie obchodziło, nie wsiądę z nim do samochodu.
- Nie.- Powiedziałam i skrzyżowałam ręcę na piersi.
- No prooooszę.- On mnie błaga?! haha śmieszny jest. Po chwili lunął deszcz. No pięknie!
- Okej.- Powiedziałam nie miałam innego wyboru, przecież bym zmokła. Wsiadłam od strony pasażera i zaczęłam bawić się telefonem.
- Skąd znasz mój adres?- Spytałam nie odwracając wzroku od ekranu mojego telefonu.
- Yyy... Powiedziałaś mi po pijaku.- Powiedział. Aaa. Tak myslałam.
- Aha.- Odpowiedziałam. Dalej jechaliśmy w ciszy. Nie obchodziło mnie co mu mówiłam, jak byłam pijana. Zatrzymaliśmy się przed budynkiem a ja wyszłam z samochodu. Odrazu po mnie wyszedł Justin, a On tu po co?!
- Yyy... ty chodzisz do tej szkoły?- Spytałam.
- tak. od dzisiaj.- Powiedział i uśmiechnął się do mnie. Razem przekroczylismy próg szkoły. Wszyscy się na nas dziwnie patrzyli. A niech się wypchają. Podeszłam do mojej szafki, a Justin jak zgaduje udał się do sekretariatu. Wyjęłam z niej książki na matme i poszłam pod klasę. Boże nie nawidzę matematyki. Po chwili przyłączył się do mnie Justin.
- Jesteśmy razem w klasie.- Powiedział wesoło.
- No fajnie.- Powiedziałam znudzona i oparłam się o ściane. Jest od dziś najseksowniejszym chłopakiem w szkole. Usłyszłam dźwięk dzwonka i weszłam do klasy. Zajęłam moje stałe miejsce, czyli ostatnia ławka koło okna. Po chwili dosiadł się do mnie Justin.
- Ej! To miejsce jest zajętę!- Zmierzyłam go lodowatym spojrzenie.
- przez kogo?- Spytał.
- Przeze mnie.- Powiedziałam i zepchnęłam go z krzesła. On wstał otrzepał się i znów usiadł koło mnie.
- Nie odpóścisz?- Spytałam.
- Nie.- Powiedział.
- Aha ja też nie.- Znów próbowałam go zepchać, lecz na marne.
- No co jest?!- Krzyknęłam. Cała klasa łącznie z nauczycielką skierowała na mnie wzrok.
- chcesz coś powiedzieć Panno Moore?- Zapytała z tym swoim głupkowatym uśmieszkiem Pani Brown.
- Tak mam dużo do powiedzenia, lecz nie wiem czy Pani zrozumie.- Udałam skruche i usiadłam znów na moje miejsce. Zawsze tak było. Z każdym nauczycielem. Zawsze im dogryzałam, a oni mnie wysyłali do dyrektora. Ale byłam u niego tyle razy, że zdążyliśmy się zakumplować. Dziwne nie?
- Panno Moore do dyrektora proszę.- Powiedziała i zmierzyła mnie wzrokiem. Zapakowałam swoje rzeczy i powiedziałam.
- Fajnie, to i tak lepsze niż siedzenie tutaj. - Cała klasa zaczęła się śmiać, a nauczycielka przybrała kolor czerwony na buzi. Uuu zezłościła się. fajnie.
- Widzę, że jest Pani spokrewniona z burakiem.- Powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami. Niech się wypcha. Nie obchodzi mnie jej zdanie. Doszłam do gabinetu dyrektora i bez pukania weszłam.
- Dzień dobry.- Powieziałam wesoła.
- Znowu matematyka?- Zapytał na wstępnie.
- Noo.- Odpowiedziałam i rozśiadłam się na sofie. Dyrko nalał mi kawy i usiadł na przeciwko mnie.
- Dobra na matematyke już nie wracaj, ale dziś już tu nie przychodzisz jasne?- Powiedział. Hmm... kusząca propozycja.
- Okej. Gramy w pokera?- Spytałam.
- Dobra. - I tak przez jakieś pół godziny siedziałam i wygrywałam z dyrektorem w karty. Jak usłyszłam dzwonek, powoli wstałam i skierowalam się do wyjścia.
- Do widzenia.- Powiedziałam i wyszłam. Podeszłam do mojej szafki i wyszłam ze szkoły. No co> Obiecałam dyrektorowi, że mnie już dziś tam nie wezwają. A każdy wie, że to niemożliwe, więc musiałam uciec. Wypatrywałam mojego auta, kiedy nagle sobie przypomniałam, że jechałam z justinem. No super. Muszę iść na pieszo. Powoli zaczęłam kierować się w strone mojego domu. Szłam, kiedy nagle podjechał czarny Land rover. szyba uchyliła się a ja zobaczyłam w nim moją siostrę Rose. Co ona tu robi?!?!
- Rose?!- Krzyknęłam.
-Swaggie
_________________________________________
Hej oto rozdział nr 2 . Trochę się porobiłoo.
Ten rozdział dedykuję Mojej przyjaciółce ewelinie.
Życzę miłego czytania. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz